Przyzwyczailiśmy się myśleć, że stres to wyłącznie coś złego. Zwolnienie z pracy, rozwód, choroba – to przecież naturalne, że nas obciążają. Ale co z weselem, awansem, zakupem wymarzonego mieszkania, narodzinami dziecka? Dlaczego po wydarzeniach, które miały być szczęściem, czujemy się… jakby coś w nas pękło?
W mojej pracy z ludźmi – zarówno w szkoleniach zawodowych, jak i w osobistych rozmowach – coraz częściej widzę jedno: ludzie nie chorują „z przepracowania” ani „ze smutku”. Chorują, bo nie mają kiedy zareagować. Bo życie, nawet piękne, wciąga jak wir. A ciało pamięta.
W psychologii funkcjonuje skala stresu opracowana przez Thomasa Holmesa i Richarda Rahe’a. Nazwali ją skalą przystosowania społecznego, ale dla mnie – i być może dla Ciebie – to po prostu: miarka tego, ile uniosło Twoje ciało w ostatnim roku.
I właśnie to ciało – nie głowa, nie serce, ale ciało – zapłaci największą cenę.
Skala Holmesa i Rahe’a to lista 43 wydarzeń życiowych – zarówno pozytywnych, jak i negatywnych – którym przypisano określoną liczbę punktów. Niektóre z nich są oczywiste: śmierć współmałżonka (100 punktów), rozwód (73), choroba (53). Ale inne? Wesele – 50 punktów. Dziecko opuszcza dom – 29. Święta Bożego Narodzenia – 12 punktów.
Zaskoczony? Ja też byłam. Do czasu aż zobaczyłam, że najbardziej wyczerpani liderzy to nie ci, którzy „przeżyli tragedię”, tylko ci, którzy przechodzą nieustanne zmiany. Dobre i złe. Równocześnie.
Jeśli prowadzisz firmę, budujesz nowy projekt, przenosisz się do innego miasta, rozwijasz markę osobistą – jesteś narażony nie na jeden, ale na ciąg wydarzeń, które wymagają przystosowania. Twoje ciało nie rozróżnia: „to dobre”, „to złe”. Widzi tylko wysiłek, brak snu, napięcie.
To dlatego niektórzy z nas chorują… po awansie. Po sukcesie. Po ślubie. Po narodzinach dziecka. Bo emocjonalnie już się wypalili, zanim zaczęli się cieszyć.
A przecież nikt nas nie uczy, jak odpoczywać po „dobrych zmianach”. Mówimy sobie: „przecież jest super, nie narzekaj”. I właśnie wtedy organizm wchodzi w tryb alarmowy.
Zrób go. Policz swoje punkty z ostatnich 12 miesięcy. Nie po to, by się przestraszyć, ale po to, by wreszcie uczciwie przyznać: tak, dużo się dzieje. I to jest w porządku. Ale muszę to uszanować. Odpocząć. Dać sobie chwilę, zanim znowu sięgnę po więcej.
Ten test jest świetnym narzędziem nie tylko dla psychologów, ale też dla trenerów, liderów zespołów, HR-owców. Bo stres pracownika to nie tylko jego problem – to koszt dla całej organizacji.
A teraz – usiądź. Przeczytaj. Zrób test. Policz punkty. I spójrz na siebie jak na człowieka, nie tylko na wykonawcę zadań.
Zaznacz wszystkie zdarzenia, które miały miejsce w Twoim życiu w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Zsumuj przypisane im punkty.
Zdarzenie Punkty
Śmierć współmałżonka 100
Rozwód 73
Separacja 65
Pobyt w więzieniu 63
Śmierć bliskiego członka rodziny 63
Własna choroba lub uraz 53
Małżeństwo 50
Utrata pracy 47
Pojednanie z małżonkiem 45
Przejście na emeryturę 45
Zmiana stanu zdrowia członka rodziny 44
Ciąża 40
Problemy seksualne 39
Pojawienie się nowego członka rodziny 39
Zmiana finansowa 38
Śmierć bliskiego przyjaciela 37
Zmiana obowiązków w pracy 36
Zmiana częstotliwości kłótni z małżonkiem 35
Duża pożyczka hipoteczna 31
Zabezpieczenie kredytu 30
Zmiana stanowiska pracy 29
Dziecko opuszcza dom 29
Kłopoty z teściami 29
Osiągnięcia osobiste 28
Małżonek rozpoczyna/kończy pracę 26
Rozpoczęcie lub zakończenie szkoły 26
Zmiana warunków życia 25
Zmiana nawyków osobistych 24
Problemy z przełożonym 23
Zmiana godzin pracy 20
Zmiana miejsca zamieszkania 20
Zmiana szkoły 20
Zmiana czasu wolnego 19
Zmiana aktywności religijnej 19
Zmiana aktywności towarzyskiej 18
Mały kredyt lub pożyczka 17
Zmiana nawyków snu 16
Zmiana liczby spotkań rodzinnych 15
Zmiana nawyków żywieniowych 15
Wakacje 13
Święta Bożego Narodzenia 12
Drobne naruszenia prawa 11
⸻
Interpretacja wyniku: