W poprzednim artykule zajmowaliśmy się płynnością finansową, czyli odpowiedzią na pytanie, czy przedsiębiorstwo jest w stanie terminowo regulować swoje zobowiązania.
Teraz przechodzimy do kolejnego obszaru:
rentowności.
Firma może mieć milionowe przychody, wielu klientów i rosnącą sprzedaż, a mimo to zarabiać bardzo niewiele. Może być również odwrotnie – mniejsze przedsiębiorstwo może generować znacznie lepszy zwrot z posiadanego majątku i kapitału.
Dlatego samo pytanie:
„Ile firma zarobiła?”
jest niewystarczające.
Znacznie ciekawsze brzmi:
„Ile firma zarobiła w stosunku do tego, czym dysponowała i jaką sprzedaż osiągnęła?”
I właśnie na to odpowiadają wskaźniki rentowności.
Zysk a rentowność – to nie jest to samo
Porównajmy dwie firmy.
Firma A:
przychody – 100 mln zł
zysk netto – 2 mln zł
Firma B:
przychody – 20 mln zł
zysk netto – 1,5 mln zł
Która firma osiąga lepszy wynik?
Jeżeli spojrzymy wyłącznie na kwotę zysku – Firma A.
Ale policzmy, jaka część sprzedaży pozostaje jako zysk.
Firma A:
2 mln / 100 mln × 100% = 2%
Firma B:
1,5 mln / 20 mln × 100% = 7,5%
Firma A zarobiła więcej złotych.
Ale Firma B zarabia znacznie więcej na każdej złotówce sprzedaży.
To właśnie pokazuje rentowność.
ROS – ile zysku pozostaje ze sprzedaży?
Jednym z podstawowych wskaźników jest ROS – Return on Sales, czyli rentowność sprzedaży.
W najprostszej wersji:
ROS = zysk netto / przychody ze sprzedaży × 100%
Załóżmy:
przychody = 10 mln zł
zysk netto = 500 tys. zł
ROS = 500 000 / 10 000 000 × 100% = 5%
Co oznacza 5%?
W dużym uproszczeniu:
ze 100 zł sprzedaży przedsiębiorstwu pozostaje 5 zł zysku netto.
I właśnie dlatego ROS jest bardzo praktycznym wskaźnikiem dla menedżera.
⸻
Przykład: sprzedaż rośnie, ale ROS spada
Rok 1:
przychody – 10 mln zł
zysk netto – 800 tys. zł
ROS = 8%
Rok 2:
przychody – 15 mln zł
zysk netto – 900 tys. zł
ROS = 6%
Na pierwszy rzut oka sytuacja wygląda bardzo dobrze.
Sprzedaż wzrosła o 50%, a zysk zwiększył się o 100 tys. zł.
Ale rentowność spadła:
z 8% do 6%.
Firma musi obecnie wygenerować znacznie większy obrót, aby osiągnąć niewiele większy zysk.
I tutaj pojawia się pytanie z poprzedniego artykułu o analizie przyczynowej:
Dlaczego?
Może firma obniżyła ceny?
Może wzrosły koszty?
Może zwiększyła sprzedaż produktów o niższej marży?
Może pozyskała dużych klientów, którym udzieliła wysokich rabatów?
Wzrost sprzedaży nie zawsze oznacza poprawę jakości biznesu.
ROS można liczyć na różnych poziomach wyniku
Rentowność sprzedaży możemy analizować nie tylko na poziomie zysku netto.
Możemy sprawdzić między innymi rentowność operacyjną:
rentowność operacyjna = EBIT / przychody × 100%
Możemy analizować wynik brutto:
rentowność brutto = zysk brutto / przychody × 100%
oraz wynik netto:
rentowność netto = zysk netto / przychody × 100%
Każdy z tych poziomów odpowiada na trochę inne pytanie.
Dzięki temu możemy zobaczyć, na którym etapie tworzenia wyniku pojawia się problem.
⸻
ROA – czy majątek firmy rzeczywiście na siebie pracuje?
Kolejnym ważnym wskaźnikiem jest:
ROA – Return on Assets, czyli rentowność aktywów.
W uproszczeniu:
ROA = zysk netto / przeciętna wartość aktywów × 100%
Załóżmy:
aktywa firmy = 20 mln zł
zysk netto = 1 mln zł
ROA = 5%
Oznacza to, że każde 100 zł zaangażowanego majątku przyniosło około 5 zł zysku netto.
Dlaczego to jest ważne?
Bo przedsiębiorstwo może mieć imponujący majątek: nieruchomości, samochody, maszyny, magazyny czy zapasy.
Ale majątek sam w sobie nie jest celem działalności.
Powinien pracować i generować wynik.
Dwie firmy, taki sam zysk – różne ROA
Firma A:
aktywa – 10 mln zł
zysk – 1 mln zł
ROA = 10%
Firma B:
aktywa – 25 mln zł
zysk – 1 mln zł
ROA = 4%
Obie firmy osiągnęły dokładnie taki sam zysk.
Ale Firma A potrzebowała do jego wygenerowania znacznie mniej majątku.
To może świadczyć o większej efektywności wykorzystania aktywów.
I właśnie dlatego samo porównywanie zysku przedsiębiorstw może prowadzić do błędnych wniosków.
⸻
ROE – ile zarabia kapitał właściciela?
Z punktu widzenia właściciela szczególnie interesujący jest:
ROE – Return on Equity, czyli rentowność kapitału własnego.
W uproszczeniu:
ROE = zysk netto / przeciętny kapitał własny × 100%
Załóżmy:
kapitał własny = 5 mln zł
zysk netto = 1 mln zł
ROE = 20%
Oznacza to, że na każde 100 zł kapitału własnego przypada 20 zł zysku netto.
To zupełnie inna perspektywa.
ROS pytał:
jak rentowna jest sprzedaż?
ROA:
jak efektywnie pracuje cały majątek?
ROE:
jaką stopę zwrotu generuje kapitał właścicieli?
Wysokie ROE zawsze jest dobre? Niekoniecznie
To bardzo ważne.
Załóżmy dwie firmy posiadające aktywa o wartości 10 mln zł i generujące 1 mln zł zysku.
Firma A finansuje działalność:
8 mln zł kapitału własnego + 2 mln zł zobowiązań.
Jej ROE wynosi:
1 / 8 × 100% = 12,5%
Firma B:
2 mln zł kapitału własnego + 8 mln zł zobowiązań.
Jej ROE:
1 / 2 × 100% = 50%
Patrząc wyłącznie na ROE, Firma B wygląda fantastycznie.
Ale jednocześnie jest znacznie bardziej zadłużona.
Wysokie ROE może więc wynikać nie tylko z wysokiej efektywności przedsiębiorstwa, ale również z wykorzystania dźwigni finansowej.
A większa dźwignia oznacza również większe ryzyko.
Dlatego ROE nigdy nie powinno być analizowane samotnie.
⸻
A gdzie ROI?
Kolejnym często używanym pojęciem jest ROI – Return on Investment, czyli stopa zwrotu z inwestycji.
ROI pozwala odpowiedzieć na bardzo praktyczne pytanie:
Czy konkretna inwestycja się opłaca?
Załóżmy, że przedsiębiorstwo inwestuje 1 mln zł w nową linię technologiczną, która generuje dodatkowo 200 tys. zł wyniku rocznie.
W prostym ujęciu:
ROI = 200 000 / 1 000 000 × 100% = 20%
Ale sama wartość 20% nadal wymaga interpretacji.
Trzeba uwzględnić czas, ryzyko, sposób finansowania inwestycji oraz alternatywne możliwości wykorzystania kapitału.
Nie pytaj tylko: „czy zarabiamy?”
Znacznie lepszy zestaw pytań brzmi:
Ile zarabiamy na sprzedaży? – ROS
Jak efektywnie wykorzystujemy majątek? – ROA
Jak pracuje kapitał właścicieli? – ROE
Czy konkretna inwestycja przynosi odpowiedni zwrot? – ROI
Dopiero razem zaczynają tworzyć obraz przedsiębiorstwa.
Najważniejszy jest kierunek zmian
Sam ROS na poziomie 6% niewiele mówi bez kontekstu.
Jeżeli rok wcześniej wynosił 3%, sytuacja prawdopodobnie się poprawia.
Jeżeli wynosił 10%, trzeba sprawdzić przyczyny spadku.
Jeżeli konkurenci osiągają 3%, nasze 6% może wyglądać bardzo dobrze.
Jeżeli branża osiąga 12%, te same 6% może sygnalizować problem.
Dlatego wskaźniki warto analizować w czasie, na tle planu oraz w porównaniu z przedsiębiorstwami o podobnym profilu działalności.
Połączmy dotychczasowe analizy
Mamy już kilka elementów układanki.
Analiza pozioma mówi: co się zmieniło?
Analiza pionowa: jak wygląda struktura?
Korekta o inflację: jaka część wzrostu jest realna?
Analiza przyczynowa: dlaczego wynik się zmienił?
Płynność: czy firma ma zdolność regulowania zobowiązań?
Rentowność: jak efektywnie firma zamienia sprzedaż, majątek i kapitał w zysk?
I właśnie dlatego nie istnieje jeden „magiczny” wskaźnik, który powie nam, czy przedsiębiorstwo jest dobre czy złe.
Firma może być rentowna, ale mieć problemy z płynnością.
Może mieć wysokie ROE, ale jednocześnie bardzo wysokie zadłużenie.
Może dynamicznie zwiększać sprzedaż, ale tracić rentowność.
Może również zwiększać nominalne wyniki tylko dlatego, że wzrosły ceny.
Dobra analiza finansowa zaczyna się więc nie od liczenia wskaźników, lecz od zadawania właściwych pytań.
A jednym z najważniejszych kolejnych pytań jest:
skoro wysoka rentowność może być efektem zadłużenia, to kiedy dług pomaga firmie rosnąć, a kiedy zaczyna jej zagrażać?
To prowadzi nas bezpośrednio do kolejnego obszaru – analizy zadłużenia i dźwigni finansowej.