Inflacja w analizie finansowej – czy firma naprawdę rośnie, czy tylko rosną ceny?

W poprzednich analizach sprawdzaliśmy co się zmieniło, a następnie dlaczego się zmieniło. Jest jednak jeszcze jeden czynnik, który może całkowicie zmienić interpretację wyników przedsiębiorstwa:

 

inflacja.

 

Firma może wykazać wzrost przychodów, kosztów, wynagrodzeń czy wartości majątku, mimo że w rzeczywistości jej działalność wcale się nie rozwinęła.

 

Dlatego przy porównywaniu wyników z różnych okresów warto odróżniać wzrost nominalny od wzrostu realnego.

 

Nominalnie rośniemy. A realnie?

 

Wyobraźmy sobie przedsiębiorstwo, którego przychody wynosiły:

 

2025: 10 000 000 zł

2026: 10 600 000 zł

 

Analiza pozioma pokazuje:

 

+600 000 zł, czyli +6%.

 

Na pierwszy rzut oka firma się rozwija.

 

Załóżmy jednak, że w tym samym czasie poziom cen wzrósł o 8%.

 

Aby porównać oba okresy w porównywalnych cenach, możemy przeliczyć wcześniejszą wartość:

 

10 000 000 × 1,08 = 10 800 000 zł

 

Oznacza to, że 10 mln zł z poprzedniego okresu odpowiada około 10,8 mln zł w nowych cenach.

 

Tymczasem firma osiągnęła tylko 10,6 mln zł.

 

Nominalnie:

 

+6%

 

Realnie:

 

10,6 / 10,8 − 1 ≈ −1,85%

 

I nagle obraz przedsiębiorstwa wygląda zupełnie inaczej.

 

Na papierze firma urosła o 6%. Po uwzględnieniu 8-procentowego wzrostu cen jej przychody realnie spadły o około 1,9%.

 

 

Przykład 1. Sprzedaż wzrosła o 10%, inflacja wyniosła 5%

 

Przychody wzrosły z:

 

10 mln zł → 11 mln zł

 

Nominalny wzrost:

 

+10%

 

Poziom cen wzrósł o 5%.

 

Wartość poprzedniego okresu po przeliczeniu:

 

10 mln × 1,05 = 10,5 mln zł

 

Realny wzrost:

 

11 / 10,5 − 1 ≈ 4,76%

 

Czyli firma rzeczywiście się rozwija.

 

Ale nie o 10%.

 

Realny wzrost wynosi około 4,8%.

 

 

Przykład 2. Przychody wzrosły dokładnie tyle, ile ceny

 

Przychody:

 

10 mln → 10,5 mln zł

 

Wzrost nominalny:

 

+5%

 

Wzrost poziomu cen:

 

+5%

 

Po przeliczeniu:

 

10 mln × 1,05 = 10,5 mln zł

 

Realny wzrost:

 

0%

 

Firma pokazuje większy obrót, ale po korekcie cenowej nie odnotowała realnego wzrostu przychodów.

 

To doskonały przykład tego, dlaczego sama dynamika sprzedaży może wprowadzać w błąd.

 

 

Przykład 3. Wynagrodzenia wzrosły – ale czy pracownik rzeczywiście zarabia więcej?

 

Załóżmy:

 

wynagrodzenie w poprzednim okresie: 8 000 zł

 

wynagrodzenie obecnie: 8 400 zł

 

Nominalny wzrost wynagrodzenia:

 

+5%

 

Jeżeli poziom cen wzrósł w tym czasie o 8%, realna wartość wynagrodzenia wynosi:

 

8 400 / 1,08 ≈ 7 778 zł

 

Mimo podwyżki nominalnej siła nabywcza wynagrodzenia jest więc niższa.

 

Z punktu widzenia przedsiębiorstwa koszty wynagrodzeń wzrosły.

 

Z punktu widzenia pracownika realne wynagrodzenie spadło.

 

Ta różnica może mieć znaczenie przy analizowaniu presji płacowej, rotacji pracowników czy kolejnych oczekiwań dotyczących podwyżek.

 

 

Przykład 4. Koszty wzrosły o 12%. Czy firma straciła kontrolę nad kosztami?

 

Koszty przedsiębiorstwa:

 

5 mln → 5,6 mln zł

 

Nominalny wzrost:

 

+12%

 

Załóżmy jednak, że ceny dóbr i usług odpowiadających strukturze kosztów firmy wzrosły o 10%.

 

Koszty poprzedniego okresu w nowych cenach:

 

5 mln × 1,10 = 5,5 mln zł

 

Po uwzględnieniu wzrostu cen rzeczywisty wzrost kosztów jest znacznie mniejszy, niż sugeruje nominalne 12%.

 

To zmienia rozmowę z menedżerem.

 

Zamiast:

 

„Dlaczego koszty wzrosły aż o 12%?”

 

możemy zapytać:

 

„Jaka część wzrostu kosztów wynika ze wzrostu cen, a jaka z naszych decyzji, większego zużycia zasobów lub spadku efektywności?”

 

I tutaj korekta inflacyjna zaczyna łączyć się z analizą przyczynową.

 

 

Inflacja + analiza przyczynowa

 

Załóżmy, że koszty wzrosły o 1 mln zł.

 

Nie powinniśmy automatycznie przypisywać całego miliona działalności operacyjnej.

 

Możemy próbować rozdzielić zmianę na:

 

wpływ cen + wpływ wolumenu + wpływ efektywności + wpływ struktury działalności + inne czynniki.

 

Przykładowo przedsiębiorstwo zużyło więcej paliwa, ponieważ wykonało więcej przewozów. Jednocześnie wzrosła cena litra paliwa.

 

Wzrost kosztów paliwa ma więc co najmniej dwie różne przyczyny:

 

więcej zużytych litrów oraz wyższą cenę jednego litra.

 

Dla menedżera różnica jest fundamentalna.

 

Na światową cenę paliwa ma ograniczony wpływ.

 

Na zużycie paliwa na kilometr, planowanie tras, puste przebiegi czy strukturę floty – już znacznie większy.

 

 

Jedna inflacja nie pasuje do każdej firmy

 

W praktycznej analizie trzeba jednak uważać z prostym zastosowaniem ogólnego wskaźnika inflacji.

 

Jeżeli ogólny poziom cen wzrósł przykładowo o 5%, nie oznacza to, że wszystkie koszty przedsiębiorstwa wzrosły dokładnie o 5%.

 

Firma transportowa może być szczególnie wrażliwa na ceny paliwa, leasing, wynagrodzenia i części samochodowe.

 

Firma produkcyjna – na energię, surowce i materiały.

 

Firma usługowa – przede wszystkim na wynagrodzenia.

 

Dlatego im bardziej szczegółowa analiza, tym bardziej warto dobierać wskaźnik cen odpowiadający analizowanej kategorii, zamiast mechanicznie korygować wszystkie pozycje jednym wskaźnikiem.

 

Nominalne ≠ realne

 

To jedna z najważniejszych zasad przy analizowaniu danych w czasie.

 

Wynik nominalny pokazuje wartość wyrażoną w pieniądzu danego okresu.

 

Wynik realny próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak zmieniła się wartość po wyeliminowaniu wpływu zmian poziomu cen.

 

Dlatego wzrost przychodów nie zawsze oznacza realny rozwój.

 

Wzrost wynagrodzeń nie zawsze oznacza wzrost ich siły nabywczej.

 

Wzrost kosztów nie zawsze oznacza pogorszenie efektywności.

 

A wzrost wartości majątku nie zawsze oznacza, że przedsiębiorstwo rzeczywiście posiada go więcej.

 

Trzy warstwy dobrej analizy

 

Możemy więc rozszerzyć wcześniejszy schemat:

 

ANALIZA POZIOMA → Co się zmieniło?

 

ANALIZA PIONOWA → Jak zmieniła się struktura?

 

KOREKTA O ZMIANY CEN → Ile ze zmiany jest nominalne, a ile realne?

 

ANALIZA PRZYCZYNOWA → Dlaczego nastąpiła zmiana?

 

DECYZJA → Na które z tych czynników możemy wpływać?

 

Bo w zarządzaniu nie chodzi o to, żeby zobaczyć, że liczba wzrosła z 10 do 11 milionów.

 

Chodzi o to, żeby wiedzieć, czy firma rzeczywiście zrobiła krok do przodu, czy tylko te same efekty zaczęliśmy mierzyć w pieniądzu o innej wartości